Aktualne wydanie
Wydanie nr 6/2026 (690)
N A P O C Z Ą T E K
5T E M A T T Y G O D N I A
18K R A J
22Ś W I A T
41O P I N I E
52H I S T O R I A
54S I E C I K U L T U R Y
57S P O R T
62P O D R Ó Ż E
66K U C H N I A
67N A K O N I E C
68Ostatni dzwonek
W dniu finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
zebrana suma znów była trochę wyższa
niż w zeszłym roku i wyniosła ponad 183 mln zł.
A więc formalnie znów rekord – z zastrzeżeniem, że ostateczna
suma zbiórki będzie znana w marcu. Ale na tym
kończą się dobre wiadomości związane z tą liczącą już sobie
34 lata akcją pomocy chorym dzieciom. Bo w tym roku finał
WOŚP nie wywołał szerszego poruszenia społecznego,
a można nawet powiedzieć, że dało się zauważyć oznaki
społecznego chłodu. Np. w Białymstoku, dużym mieście
wojewódzkim, w momencie, gdy puszczano „światełko do
nieba”, pod sceną spacerowało zaledwie kilka osób. Podobne
nagrania napłynęły z innych miast, np. z Kędzierzyna-Koźla.
W wielu miejscach, np. w Zbąszynku, w ogóle nie utworzono
sztabów WOŚP, powołując się na nikłe zainteresowanie
wolontariuszy. Liczne relacje mówią o braku kwestującej
młodzieży w miejscach, w których zazwyczaj było głośno od
puszek wypełnionych monetami.
Mroźna pogoda nie jest w tym przypadku usprawiedliwieniem,
bo przecież dekadę czy dwie temu też bywało
zimno i wietrznie, a jednak WOŚP aż furczała, napędzana
autentyczną energią i zaangażowaniem setek tysięcy
Polaków. Przyczyny relatywnego załamania są
inne. Przede wszystkim to błędy bądź świadome
decyzje samego lidera akcji Jerzego Owsiaka. Zaangażowanie
polityczne WOŚP nie jest sprawą
nową, prawicowe media opisywały je od lat. Były
to jednak działania poboczne, raczej metapolityczne.
W kampanii w 2023 r. pękły wszelkie bariery.
Wywieszono setki plakatów, w którym zapowiadano
walkę ze „złem”, czyli – co było jasne dla
niemal każdego – z rządem Prawa i Sprawiedliwości.
Równie duże znaczenie miało
prześladowanie emerytki, która
w mediach społecznościowych
napisała pod adresem Jerzego
Owsiaka: „Giń, człowieku”, co
w absurdalny sposób potraktowano
jako rzeczywistą groźbę
zastosowania przemocy. Kobietę
skazano na pół roku więzienia,
choć ludziom wprost
wzywającym do zabójstwa
Jarosława Kaczyńskiego
nigdy nie spadł nawet włos
z głowy. To sprzężenie moralnie
wzmożonej akcji
charytatywnej z brutalną
nadreakcją państwa stało
się dla wielu Polaków po
prostu niestrawne. Tym
bardziej że sam Jerzy Owsiak
nie umie bądź nie chce skorygować twardego kursu, który
podcina najważniejsze fundamenty przedsięwzięcia, któremu
przecież poświęcił życie.
Ale chłód towarzyszący WOŚP ma także jeszcze jeden
aspekt: dzisiejsza młodzież to dzieci tych, którzy uwierzyli
w hasło „Róbta, co chceta”. O ile 10 czy 20 lat temu coroczna
zbiórka charytatywna stanowiła wygodne i niedrogie narzędzie
uspokojenia sumień i pozwalała na zdobycie „papierów
na moralność”, o tyle dziś nie ma już tylu zainteresowanych
taką transakcją. To już inny świat, dużo bardziej egoistyczny,
brutalny, cyniczny. Tak to jest z wartościami, które się zużywa,
ale których realnie się nie odtwarza, i które się atakują:
powoli umierają i nie da się już ich reanimować, choćby na
jeden dzień w roku.
Trzeba dodać, że innym, również ważnym echem hasła
„Róbta, co chceta” – rozumianego szeroko jako „program
wychowawczy” III RP – jest zapaść demograficzna. Oczywiście
zawsze znajdą się tacy, którzy będą przekonywali,
że nic z niczym się nie łączy, ale nie ma wątpliwości, że ludzie,
których nauczono żyć według impulsów i emocji są
znacznie mniej zdolni do budowania trwałych relacji.
A tylko w ramach trwałych relacji dzietność
może się utrzymać na przyzwoitym poziomie,
zapewniającym narodowi przetrwanie. Dzieci
zniknęły z krajobrazu życia milionów Polaków
z pokolenia WOŚP, więc hasło wsparcia leczenia
najmłodszych traci siłę mobilizacyjną.
Może czas na akcję wsparcia leczenia „psieci”?
I jeszcze jedno. Sądzę, że narastanie społecznej
obojętności wokół WOŚP jest także
związane z dojrzewaniem przynajmniej części
naszego narodu, który rozumie, że droga do
sprawnej służby zdrowia nie wiedzie przez
akcje pospolitego jednodniowego
ruszenia, ale poprzez sprawne,
zasobne państwo. Kilka lat rządów
PiS, a więc partii, której
Jerzy Owsiak wyjątkowo nie
lubi, pozwoliło na podwojenie
budżetu NFZ. Dwa lata rządów
ulubieńców Owsiaka przyniosły
cięcia w wydatkach na odżywianie
i zamykanie licznych
oddziałów, a wkrótce także całych
szpitali.
Podsumowując: to ostatni
dzwonek, by Jerzy Owsiak
przemyślał, dokąd prowadzi
tak cenioną akcję kiedyś.
Czy jest w stanie to
zrobić?
Jacek Karnowski







