Aktualne wydanie
Wydanie nr 12/2026 (694)
NA POCZĄTEK
5T E M A T T Y G O D N I A
18K R A J
24O P I N I E
44Ś W I A T
53H I S T O R I A
58S I E C I K U L T U R Y
61KUCHNIA I POD RÓŻE
66N A K O N I E C
68Tęcza wraca. Kto za tym stoi?
Manifestacja, prowokacja czy głupi ideologiczny rozmach? W chwili, gdy władze samorządowe powinny liczyć każdy grosz i przygotowywać się na nadciągające kryzysy, Rafał Trzaskowski lekką ręką wydaje 700 tys. zł na przywrócenie instalacji „Tęcza” na Pl. Zbawiciela. Kontrowersyjny symbol LGBT+, który z arogancją wobec katolików postawiono przed kościołem pw. Najświętszego Zbawiciela w 2012 r., był podpalany siedem razy. Ówczesna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiadała, że po każdym zniszczeniu tęcza będzie naprawiana, a w pewnym momencie instalacja stała się jednym z najbardziej strzeżonych obiektów w mieście. Ostatecznie została zdemontowana w sierpniu 2015 r. Okazuje się jednak, że wróci. Brzmi to jak ideologiczny sen wariata, ale rzeczywistość pod rządami koalicji 13 grudnia dogania najbardziej absurdalne wizje.
Inicjatorem przywrócenia tęczy jest „Homogenerał” Linus Lewandowski, lider grupy Homokomando. Ten sam, który domagał się więzienia dla prezydenta Karola Nawrockiego za to, że na jednej z konferencji wrzucił do niszczarki stronę „queerowego” komiksu z warszawskiego MSN. W promocji „Tęczy” Linusa wspierała znana z ulicznych aktów agresji wulgarna prowokatorka Katarzyna Augustynek, tzw. Babcia Kasia. Tęczowa ekipa zgłosiła pomysł jako projekt w budżecie obywatelskim i na tyle zmobilizowała ludzi do aktywności w sieci, że został przegłosowany.
Warszawski ratusz nie dostrzegł braku sensu w przeznaczeniu aż 700 tys. zł na ideologiczną instalację. Przeciwnie. Rafał Trzaskowski twierdzi, że „tęcza to bardzo pozytywny symbol, i to w bardzo różnej ikonografii”. To bałamutne łgarstwo pojawia się przy każdej okazji. Czyżby promotorzy homoseksualnej ideologii nie mieli jednak odwagi do jawnego przyznania się, kogo wspierają? Ale ideologia przybiera coraz bardziej zuchwałe formy. Ci sami, którzy powtarzają hasła o równości i tolerancji, z zapałem eliminują katolickie symbole z przestrzeni publicznej, przekonując, że miejsce krzyża jest w kościele.
Wszystko to wpisuje się w nową strategię Komisji Europejskiej na rzecz LGBT+ na lata 2026–2030, która ma przynieść „tęczową rewolucję” we wszystkich obszarach życia – od szkół, poprzez media aż po rynek pracy. Będziemy więc bombardowani odmiennoseksualną propagandą, a wszelkie zdroworozsądkowe próby oporu zostaną napiętnowane jako „mowa nienawiści”, ścigana przez nową ideologiczną „policję”. Kodeks postępowania został szczegółowo opisany w wytycznych KE. Tej samej, która naciska na Polskę ws. przyjęcia gigantycznego kredytu SAFE, który powinniśmy zacząć nazywać kryptonimem SLAVE, bo zarzuci nam niewolniczą pętlę zadłużenia na blisko pół wieku. Wpisany weń mechanizm warunkowości stanie się narzędziem do dyscyplinowania Polski na wszelkich polach. Jeśli KE uzna, że jesteśmy niepraworządni i dyskryminujemy społeczność LGBT+, możemy się spodziewać, że nie wypłaci nam kolejnej transzy na zbrojenia. Tęczowa ofensywa to jednak tylko wierzchołek góry lodowej neomarksistowskiego obłędu zalewającego Polskę. W tym samym czasie w Zamościu próbuje się rehabilitować postać Róży Luksemburg – zdeklarowanej przeciwniczki polskiej niepodległości, która dążenia Polaków do własnego państwa nazywała „drobnomieszczańską utopią”. To niebywały skandal, by w wolnej Rzeczypospolitej władze miasta wspólnie z niemieckimi fundacjami chciały czcić pamięć osoby wyznającej ideologię, w imię której wymordowano 100 milionów ludzi. To tylko jedna z wielu sytuacji stanowiących dowód na to, że mamy do czynienia z procesem rekomunizacji polskiej przestrzeni publicznej.
Ale nie tylko o sferę symbolu tutaj chodzi. Drugą osobą w państwie został Włodzimierz Czarzasty, który z komuszą bezczelnością wdraża własne reguły gry, tak dobrze znane z czasów PRL-owskiego reżimu. Pomniejszanie roli prezydenta i ciągłe próby blokowania jego inicjatyw przybierają formę politycznej przemocy. Zwłaszcza gdy towarzyszą im szantaże i groźby.
Gdyby wróg chciał podbić inny kraj, nie angażując wojska, podejmowałby dokładnie takie działania, jakie podejmuje rząd Donalda Tuska. Rozmontowano już niemal wszystkie instytucje państwa. Dług publiczny sięga już 2 bln zł, a tempo zadłużania jest najszybsze w historii. W tym samym czasie środki publiczne są trwonione na ideologiczne bzdury. Ignorancja i bezmyślność koalicji 13 grudnia jest przerażająca. Ich decyzje prowadzą Polskę wprost do bankructwa i trwałej podległości.
Marzena Nykiel







