Aktualne wydanie
Wydanie nr 8/2026 (690)
N A P O C Z Ą T E K
5T E M A T T Y G O D N I A
18K R A J
26O P I N I E
43Ś W I A T
49H I S T O R I A
54S I E C I K U L T U R Y
57S P O R T
64K U C H N I A I P O D RÓ Ż E
66N A K O N I E C
68Nierozbrojona bomba
Powoli klaruje się plan polityczny koalicji 13 grudnia.
Jego istotą jest podział ról: Koalicja Obywatelska ma
operować językiem centroprawicy, a nawet prawicy
(bez związku z realnymi działaniami) i walczyć o 35 proc. poparcia
kosztem Polski 2050 oraz PSL. Z kolei postkomunistyczna
lewica Włodzimierza Czarzastego ma budować
lewe skrzydło, próbując zbliżyć się do 10 proc. poparcia. Przy
odrobinie szczęścia może to dać obecnej koalicji rządzącej
reelekcję w 2027 r. Równolegle budowana będzie oś sporu
z prezydentem Karolem Nawrockim, która – przynajmniej na
pierwszym planie – ma przesłonić dominujący do niedawna
spór z Prawem i Sprawiedliwością.
Nie wiemy, czy ten plan się powiedzie, ale nie można go
lekceważyć. Tusk działa bowiem – jak to ujął jeden z polityków
PiS – „bardzo sprytnie”. Skutecznie przesłania skrajną
niekompetencję swojej ekipy kradzieżą języka opozycji,
PR-owymi sztuczkami, dużą aktywnością w mediach społecznościowych
oraz świadomie kreowanymi konfliktami
na wybranych przez siebie polach. Owszem, kupuje
ledwie dni, co najwyżej tygodnie, ale jednak kupuje,
budując kurtynę między realnym życiem
kraju a debatą publiczną.
Zadanie ułatwia mu rozbicie prawicy – zarówno
PiS, jak i Konfederacja mają na głowie rosnące
poparcie dla egzotycznej formacji Grzegorza
Brauna. A z egzotyką, czasem nawet toksyką,
nie tylko trudno walczyć – ona także zatruwa całą
przestrzeń, uniemożliwiając zbudowanie programowej
kontroferty wobec obozu władzy.
Jednocześnie Prawo i Sprawiedliwość zdaje
się powoli „rozchodzić po szwach”.
Spory pomiędzy frakcjami są
już nie tylko jawne, lecz także
coraz bardziej bezceremonialne,
często prowadzone
w sposób prowokacyjny,
zjadliwy. Wzajemne dawanie
sobie „fangi w nos” dostarcza
rozrywkę mediom
III RP, ale polskich patriotów
może jedynie smucić.
Nawet jeśli to kiepskie
widowisko na chwilę
przygasa w obliczu napomnień,
to dzień, dwa
dni później znów wybija,
często ze zdwojoną
siłą. Co ważne, to
nie tylko osłabia partię,
lecz także po prostu
uniemożliwia odzyskanie
politycznego impetu.
To jest prawda stara jak świat, obowiązująca pod każdą
szerokością geograficzną: bez jedności, bez choćby wrażenia
jedności, nie da się pokonać silnej władzy. A władza
Donalda Tuska jest silna, bo ma zewnętrzne wsparcie
i przyzwolenie na działania niezgodne z prawem, często
otwarcie przemocowe.
Na szczęście nic nie jest stracone. Doświadczony polityk
powiedział mi niedawno: to, co obecnie dzieje się w PiS,
to piana, w istocie bez znaczenia. Gdy przyjdzie czas, ta
partia – jak nie raz i nie dwa w przeszłości – otrząśnie się
z kłopotów i ruszy do boju o Polskę. Oby miał rację.
Uważam, że Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje dziś
dwóch rzeczy. Po pierwsze, świeżego kandydata na premiera,
który przyniesie tej formacji rodzaj głębszego resetu,
zarówno wizerunkowego, jak i emocjonalnego. Po
drugie, nowych, naprawdę radykalnych propozycji programowych.
Radykalnych nie w sensie skrajności, ale odwagi
myślenia. Bo przecież takie właśnie było PiS, które
zdobywało władzę. I takie być powinno. Nie powinno
za to kopiować radykalizmu obu Konfederacji.
Nie ulega wątpliwości, że próby podłączania
się pod fale, które niosą Mentzena
czy Brauna, przynoszą korzyści polityczne
konkurencji. PiS powinno być bardzo wyraziste,
bardzo twarde, ale na polach wybranych
przez siebie.
Czy obecny układ rządowy przetrwa do
końca kadencji? Teoretycznie koalicja jest
bardzo stabilna, ale jednocześnie zaczyna wyglądać
na kruchą. Po pierwsze, zauważalnie rosnąca
aktywność amerykańska w Polsce może
mieć w tej sprawie istotne znaczenie.
Po drugie, sprawa wschodnich
powiązań marszałka
Sejmu Włodzimierza Czarzastego
pozostaje nierozbrojoną
bombą pod całą konstrukcją.
Kolejne fakty potwierdzają,
że zarzuty są naprawdę poważne
i nie da się ich zbyć
ani grepsem, ani przemilczeć.
Niechęć marszałka do
podjęcia rozmowy na temat
istoty zarzutów, odmowa
wypełnienia ankiety bezpieczeństwa
tylko potwierdzają,
że statek
został trafiony celnie.
I być może tędy właśnie
wiedzie droga do zmiany
układu w Sejmie.
Jacek Karnowski







