Audiobooki 2022 i świąteczny ebook gratis!

"Sieci": Europejska gangrena

opublikowano: 24 stycznia 2023
"Sieci": Europejska gangrena
Sieci/Fratria

Marek Pyza i Marcin Wikło w najnowszym wydaniu tygodnika „Sieci” analizują, w jaki sposób powstają unijne dokumenty, które uderzają w Polskę.

Ignorancja, brak wiedzy, manipulacje, polityczne zacietrzewienie i powtarzanie suflowanych przez polską opozycję kalk językowych – tak od samego spodu działa brukselska machina do łamania niezależności państw członkowskich – Marek Pyza i Marcin Wikło w najnowszym wydaniu tygodnika „Sieci” analizują, w jaki sposób powstają unijne dokumenty, które uderzają w Polskę.

Początki Grupy ds. Monitorowania Demokracji, Praworządności i Praw Podstawowych (DFRMG) sięgają 2018 r., kiedy świat obiegła wiadomość o morderstwach dziennikarzy śledczych Daphne Caruany Galizii na Malcie i Jána Kuciaka na Słowacji. Niestety, w niedługim czasie okazało się, że grupa działająca w Parlamencie Europejskim zamiast realizować cele, do których została powołana, stała się narzędziem dyscyplinowana krnąbrnych krajów członkowskich, w tym Polski.

Jej prominentni członkowie mają ogromny wpływ na komisarzy KE. A to właśnie w DFRMG powstają różnorakie stanowiska, raporty, służące później za podstawę do rezolucji Parlamentu Europejskiego czy działań Komisji Europejskiej, mające na celu np. zamach na suwerenność państwa członkowskiego w kwestii sądownictwa. Każda z frakcji w PE ma w DFRMG po dwóch przedstawicieli, w sumie to 14 europosłów. Z Polski zasiadają reprezentanci Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Beata Kempa i Patryk Jaki. Większość posiedzeń grupy nie jest jawna ani nawet protokołowana, ale wiemy, jak wyglądają. Okazuje się, że tam, gdzie nie zagląda opinia publiczna, obrońcy europejskich wartości kompromitują się swoją niewiedzą w temacie, w którym mają rzekomo być ekspertami – piszą Pyza i Wikło.

Dziennikarze „Sieci” zauważają, że Parlament Europejski od lat toczy gangrena, której być może nie da się już opanować. Szczególnie ciekawym przykładem może być Eva Kaili, była wiceprzewodnicząca PE, która zamieszana jest w ujawnioną w grudniu aferę korupcyjną. Jak wyliczył portal wpolityce.pl, Kaili od 2016 r. poparła niemal wszystkie (18) rezolucje uderzające w Polskę.

13 kwietnia 2016 r. Kaili wyrażała zaniepokojenie paraliżem polskiego Trybunału Konstytucyjnego i domagała się od Komisji Europejskiej podjęcia stosownych kroków wobec Polski. (…) Kilka miesięcy później atakowała ustawę o policji oraz antyterrorystyczną i wspólnie z większością wzywała Komisję Europejską do oceny zgodności zmian w polskim prawie z prawem unijnym. W marcu 2018 r. głosowała za rezolucją, która wyrażała zadowolenie z faktu uruchomienia przeciwko Polsce art. 7. TUE. (…) Gdy Polska próbowała ograniczyć edukację seksualną dzieci, PE przyjął rezolucję i w tej sprawie, a pani Kaili także głosowała przeciwko nam. Zagłosowała także 17 września 2020 r. za przyjęciem szokującej rezolucji Parlamentu Europejskiego, w której oskarżano Polskę m.in. o ograniczone prawo obywateli do rzetelnego procesu i sianie nienawiści wobec mniejszości. (…) W listopadzie 2020 r. Kaili wzywała Komisję Europejską do „przeprowadzenia szczegółowej oceny składu Trybunału Konstytucyjnego, którego niezgodność z prawem stanowi podstawę do zakwestionowania jego orzeczeń, a tym samym jego zdolności do przestrzegania Konstytucji RP”. (…) potępiła wyrok TK ws. aborcji. Wiceprzewodnicząca PE po raz ostatni głosowała za rezolucją przeciwko Polsce w maju 2022 r. – wyliczają publicyści.

Czy PE można jeszcze naprawić? Andrzej Duda, pytany o aferę w Parlamencie pokreślił, że przedstawiciele instytucji unijnych przede wszystkim powinni zrezygnować z powtarzania frazesów o praworządności, które nie mają nic wspólnego z ich działalnością.

Nasi rozmówcy w Brukseli zwracają uwagę, że afera może zatoczyć o wiele szersze kręgi. Na korytarzach europarlamentu plotkuje się nawet o 60 zamieszanych osobach (PE liczy 705 posłów), także z innych ugrupowań. Znalezione w przeszukanych brukselskich rezydencjach kartony z gotówką (w sumie ok. 600 tys. euro) to drobne w porównaniu z tym, o czym donosi „Der Spiegel”, powołując się na greckie służby. Mowa jest o 60 mln euro, które katarscy szejkowie mieli przelać na panamskie konta unijnych polityków. (…) Od lat mówimy o kryzysie Unii Europejskiej. O tym, że zmierza w kierunku odległym od idei jej ojców założycieli. Z mozołem odkrywana dziś skala przeżarcia unijnego establishmentu korupcją musi szokować. Szczególnie w Polsce, którą te „elity” wzięły na celownik. Nikt się na taką Unię nie umawiał.

Więcej w nowym wydaniu tygodnika „Sieci”. Artykuły z bieżącego wydania dostępne są online w ramach subskrypcji Sieci Przyjaciół: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/wydanie-biezace.

Zapraszamy też do oglądania audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła