Autorzy 2023 - promocja!

"Sieci": Przełom nadchodzi z Paryża?

opublikowano: 18 czerwca 2024
"Sieci": Przełom nadchodzi z Paryża? lupa lupa
Fratria/Sieci

Po ubiegłotygodniowych wyborach do Parlamentu Europejskiego dość nieoczekiwanie możemy się spodziewać znacznego przetasowania sił politycznych w Unii Europejskiej.

Dość nieoczekiwanie możliwa stała się europejska polityczna przewrotka wywracająca do góry nogami obecne kanony unijnej strategii – zauważa Jan Rokita w najnowszym numerze tygodnika „Sieci”.

Po ubiegłotygodniowych wyborach do Parlamentu Europejskiego dość nieoczekiwanie możemy się spodziewać znacznego przetasowania sił politycznych w Unii Europejskiej. Jak zauważa Jan Rokita, zmiana przyszła z Francji, z kierunku, z którego się nie spodziewano. Więcej, polityczna „przewrotka” dotknie również samą Francję. Sporo bowiem wskazuje na to, że już 7 lipca nowym premierem Francji może zostać 28-letni Jordan Bardella, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego (RN), partii francuskich narodowców.

Publicysta zauważa, że partia założona w 1972 r. przez Jean-Marie Le Pena do dziś była uznawana za zagrożenie dla Republiki Francuskiej i zjednoczonej Europy. Czy rzeczywiście tworzony wokół niej kordon bezpieczeństwa został przerwany? Okaże się po wyborach do francuskiego Zgromadzenia Narodowego, które w przyspieszonym terminie rozpisał prezydent.

Macron sporo zaryzykował, decydując o rozwiązaniu parlamentu i ogłoszeniu wyborów jeszcze wieczorem 9 czerwca, gdy nawet nie były znane szczegółowe wyniki głosowania. W swoim stylu wystąpił z agresywną i patetyczną mową do Francuzów, w której wynik głosowania uznał za niebezpieczny dla kraju sukces demagogów, kończąc pełną patosu inwokacją: „C’est maintenant!”. Według prezydenta właśnie teraz jest chwila, w której Francuzi muszą na nowo ukształtować swoją historię, a nie tylko biernie się jej poddać. W ten sposób Macron uzasadnia odwołanie się do nadzwyczajnej i rzadko wykorzystywanej prerogatywy zezwalającej mu na natychmiastowe i arbitralne rozwiązanie parlamentu.

Jan Rokita pisze, że mimo sondaży wskazujących na zwycięstwo francuskiej endecji, Marcon liczy jednak na stworzenie frontu przeciw narodowcom.

Pierwsze sondaże wskazują, że RN ma szanse na 235–265 mandatów w 577-osobowym w Zgromadzeniu Narodowym. Ale Francja ma większościowy system wyborczy oparty o JOW, dlatego kluczową rolę grają międzypartyjne koalicje gwarantujące wzajemne poparcie w drugiej turze. Na to liczy Macron – że frontalnym atakiem na narodowców, wspieranym ideologicznie z Brukseli, ocali w drugiej turze ów sławetny „front republikański”. Ale prawdę mówiąc, w dzisiejszej sytuacji graniczyłoby to z cudem. Lewica (od komunistów po socjalistów) zapowiada utworzenie własnego bloku przeciw Macronowi i przeciw Bardelli, a stara gaullistowska prawica łamie się co do swojej własnej przyszłości. Lider gaullistów Éric Ciotti przyjął ofertę Bardelli dotyczącą stworzenia przedwyborczej koalicji z RN z perspektywą wspólnego rządu. Ale po tej deklaracji jego partia stanęła na granicy rozłamu – tak działa „republikański” szantaż Macrona. Macroniści określili postawę Ciottiego mianem „mordu na francuskiej republikańskiej prawicy”.

Czy możliwa jest Francja pod przywództwem Le Pen i Bardelli? Czy francuska Rada Konstytucyjna uzna nowy porządek? Jeśli tak, to czy oznaczać to będzie zmianę w całej Europie?

Więcej w nowym wydaniu tygodnika „Sieci”. Artykuły z bieżącego wydania dostępne online w ramach subskrypcji wPolityce.pl: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/wydanie-biezace.

Zapraszamy też do oglądania audycji telewizji wPolsce.pl.

Zobacz takЕјe: Człowiek z pentagramem


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła