Aktualne wydanie
Wydanie nr 5/2026 (689)
N A P O C Z Ą T E K
5TEMAT TYGODNIA
18KRAJ
22OPINIE
44ŚWIAT
48HISTORIA
58SIECI KULTURY
61GOSPODARKA
66PODRÓŻE
68KUCHNIA
69NA KONIEC
70Dyktatura włamała się do KRS
Środowe przedpołudnie. Redakcje wysyłają po kilka
ekip do Sądu Okręgowego w Warszawie. Tam rozpoczyna
się proces ks. Michała Olszewskiego oraz byłych
urzędniczek z Funduszu Sprawiedliwości. Oczy dziennikarzy
są tam skierowane. Reszta mediów jest w Sejmie. Waldemar
Żurek przedstawia swój kuriozalny projekt nowej ustawy
„sędziowskiej”. W Sejmie przebywa też sędzia Dagmara Pawelczyk-
Woicka, przewodnicząca KRS (cudem zdąży wrócić
z parlamentu tuż przed atakiem na Radę). Prezydent Karol
Nawrocki przebywa zaś w Davos. O to właśnie chodzi władzy.
Przerzucenie ekip telewizyjnych i medialnych z sądu do
siedziby KRS zajmie sporo czasu. Ten czas będzie kluczowy
w szybkiej pacyfikacji Rady.
W południe, gdy przedłużała się kolejna przerwa w rozprawie
sądowej, pojawia się informacja, że kilkudziesięciu
policjantów i dwóch prokuratorów szturmuje Krajową Radę
Sądownictwa. Brutalnie wypychani są dziennikarze,
ekipa władzy włamuje się do gabinetów i szaf pancernych.
Szukają akt spraw dyscyplinarnych
prowadzonych przez sędziego Piotra Schaba,
legalnego Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów
Sądów Powszechnych, oraz jego
zastępców – Przemysława Radzika oraz
Michała Lasotę. Prokuratorzy zachowują
się wyjątkowo butnie, są pewni siebie, ignorują
stojącą na ich drodze sędzię Dagmarę
Pawełczyk-Woicką. Dzieje się to przy
jednoczesnej blokadzie medialnej. Dziennikarze
są usuwani z pomieszczeń, które
Rada wynajmuje od jednej z uczelni.
Prokuratorzy – tak jak ich mocodawca,
minister Waldemar Żurek
– nie uznają legalnych rzeczników
dyscyplinarnych. Adam
Bodnar miał ich rzekomo
odwołać już w kwietniu
ub.r. Sęk w tym, że sędziowie
Schab, Radzik i Lasota
są legalnymi rzecznikami
do końca kadencji. Ich
usunięcie jest więc nieprawne,
a zajmowanie
szaf pancernych
z aktami i wybijanie
zamków w drzwiach
to czyste bezprawie.
Dlaczego rzecznicy
są legalni? Sąd Najwyższy
regularnie
dopuszcza ich do
rozpraw, nie podważa
ich statusu.
Bezprawność decyzji
dobrze opisuje fragment opinii niezależnego stowarzyszenia
prokuratorów Ad Vocem: „»Odwołanie« Rzecznika
Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i Zastępców
Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych
odbyło się z naruszeniem przepisów, albowiem wbrew ustawie
Prawo o ustroju sądów powszechnych nie wzięto pod uwagę
ich kadencji. Minister Sprawiedliwości podejmując takie
decyzje, które w jego mniemaniu odwoływały rzeczników
dyscyplinarnych, zamienił się w głównego interpretatora
ustawy, a zarazem Trybunał Konstytucyjny, stwierdzając, że
przepis, który reguluje kadencję, po prostu mu się nie podoba”
– czytamy we wpisie stowarzyszenia w mediach społecznościowych,
którego ilustracją jest księga z napisem „Iustice”.
W księdze znajduje się stalowy łom.
Doskonały rysunek autorstwa grafika Zygmunta Zaradkiewicza
jest dobrym komentarzem do działań śledczych ze stajni
Waldemara Żurka. Łom kojarzy się bowiem z przestępstwem
i brutalną siłą. Oto właśnie chodzi ministrowi i jego akolitom.
Oni potrzebują „sukcesu”, który będzie chwalić najzajadlejsza
kasta wyznawców Donalda Tuska.
Gdzie trafią wydarte z szaf pancernych akta spraw
dyscyplinarnych prowadzonych przez sędziów
Schaba, Radzika i Lasotę? Prawdopodobnie do Prokuratury
Krajowej oraz do resortu sprawiedliwości,
gdzie przejmą je uzurpatorzy Waldemara Żurka.
Wieść niesie, że prokuratorów interesowały także
akta spraw dotyczących udziału niektórych sędziów
w zamachu stanu, który od dwóch lat trawi polską
rzeczywistość prawną i polityczną. Wiele wskazuje,
że i one wpadły w ręce śledczych.
Ta władza zachowuje się jak nocny złodziej,
który bezprawnie włamuje się do naszego
państwa, niszczy prawne systemy
alarmowe, wyłamuje drzwi
chroniące nas przed pełzającą
dyktaturą i narzuca bezprawie.
Tak działa od pierwszych dni
swojego trwania.
„W każdej w chwili, na tej
samej zasadzie, jak to było
wczoraj w siedzibie KRS,
mogą wejść do Sądu Najwyższego.
To jest rzecz niespotykana,
nie ma takiego
państwa, które mieni się
państwem prawnym, żeby
przedstawiciele władzy
wykonawczej w stosunku
do innych organów tak postępowali”
– podsumowała
sędzia Dagmara Pawełczyk-
-Woicka.
Wojciech Biedroń







